Powoli wjechałem na parking pod wielkim budynkiem,
zbudowanym z wielkich okien. Popatrzyłem na miejsce pasażera i zobaczyłem
[T.I.], która już czekała na pożegnalnego buziaka. Nie musiała długo czekać,
moje usta od razu spotkały się z jej, a w mojej głowie pojawiła się tylko ona.
-Odbierzesz
nie dziś po zajęciach? -jej piękny głos wypełnił pojazd.
-Tak, za
ile kończysz? -zapytałem optymistycznie.
-Trzy
godziny, potem jestem cała twoja. -śmiesznie pomachała brwiami.
Otwarła
drzwi i ostrożnie wysiadła z samochodu. Obserwowałem ją do póki nie zniknęła za
drzwiami szkoły tańca. [T.I.] była instruktorką, tańczyła znakomicie,
uwielbiam, gdy to robiła, a co najważniejsze -kochała to. Zawsze byłem
zazdrosny, na jej zajęcia przychodzili też faceci. To nie tak, że jej nie ufam,
bo zaufanie to podstawa, ale jak widzę chłopców, śliniących się na jej widok to
się we mnie zaczyna gotować.
Pojechałem
do domu, czekając aż miną 3 godziny, czas mi się bardzo ciągnął, oglądałem
telewizor, jadłem lody, ale dalej została jeszcze godzina. Nie mogłem czekać
dłużej, więc wsiadłem w auto i pojechałem pooglądać jej zajęcia. Stanąłem za
szybą i podziwiałem jak perfekcyjna dziewczyna daje uwagi swoim uczniom. Na
moje szczęście szyba była przyciemniana, wiec nie miała mnie jak zobaczyć.
Krótkie
spodenki, zasłaniające tylko połowę jej pośladków i koszulka na ramiączkach
opinająca się na jej piersiach. Piękny uśmiech idealnie komponował się z jej
falowanymi włosami. Długie i gęste rzęsy podkreślały jej niebieskie oczy z
których emitowało szczęście i radość z wykonywania pasji. Znałem jej plan zajęć
na pamięć, ostatnią lekcję prowadziła małym dzieciom, co sprawiało jej jeszcze
więcej radości. Ich uśmiech motywował ją do pracy. Dzieciaki wybiegały z sali z
pełnym uśmiechem i radością, a [T.I.] stała w drzwiach przybijając piątkę,
każdemu z nich. To był jej zwyczaj, po za tym, że to byli jej uczniowie, bardzo
się ze sobą zżyli, częste występy i rozmowy o pasjach powodowały zgranie w ich
zespole.
Uśmiechnąłem
się, widząc jak dziewczyna wyłącza sprzęt i gasi światło na sali. Wyszła z
pomieszczenia, zarażona radością swoich podopiecznych.
-Cześć
kochanie-podszedłem do dziewczyny przytulając do siebie jak najmocniej.
-Zgnieciesz
mnie Liam -zaśmiała się i stanęła na palcach, dając mi soczystego buziaka.
Wziąłem ją
na ręce, ściskając za pośladki i zaniosłem do szatni.
-Leć się
przebierz, czekam na ciebie.-puściłem jej oczko.
Usiadłem na
ławeczce czekając na moją ukochaną i rozglądałem się dookoła, nikogo już nie
było, a zajęcia [T.I.], były ostatnimi w tym dniu. Wstałem i po cichu
podszedłem do jej przebieralni, uchyliłem drzwi i wszedłem do dziewczyny.
-Liam!
Wyłaź! -uderzyła mnie koszulką, stojąc w samym staniku.
-Ciii
-wbiłem się w jej usta,.
Nie
sprzeciwiała się, odwzajemniła pocałunek. Ostrożnie zsunąłem jej spodenki,
delikatnie podnosząc z podłogi, opierając o ścianę kabiny. Pozbyła się mojej
koszulki, rzucając ją na podłogę, a ja zacząłem składać pocałunki na linii jej
szczęki. Rozpiąłem jej biustonosz, bez większych problemów i od razu zająłem się
jej piersiami. Masowałem je całymi dłońmi na co z jej ust wydobył się cichy
jęk. Zassałem jej sutki, które po chwili stwardniały. Odstawiłem ją na podłogę
i zsunąłem jej koronkowe majtki. Włożyłem w nią dwa palce na co dziewczyna
wygięła się, poruszałem nimi powoli i zmysłowo, a ona była wyraźnie zadowolona.
Gwałtownie ściągnęła moje spodnie razem z bokserkami. Podniosłem ją
przypierając do ściany i mocno się w nią wsunąłem. Usłyszałem stłumiony jęk
zaraz obok mojego ucha. Poruszałem się w niej, wypełniając ją w całości.
Krótkie, namiętne pocałunki dodawały intymności tej chwili. Przyjemność
rozchodząca się po moim ciele, była wyjątkowa. Byliśmy oddani chwili, jednak
nie potrzeba było dużo czasu, po chwili oby dwoje czuliśmy się spełnieni, a ja
delikatnie wysunąłem się w dziewczyny.
[T.I.]
wyglądała jakby wpadła w szał, zapominając o wcześniejszej chwili, szybko
zaczęła się ubierać, więc ja zrobiłem to samo. Pociągnęła mnie za rękę,
zmuszając tym samym do opuszczenia szatni. Zjechaliśmy windą na dół, a ona bez
zastanowienia podbiegła do drzwi.
-Zamknięte!-
oburzyła się.
-Wygląda na
to, że dziś śpimy tutaj -dałem jej buziaka -na szczęście jesteśmy razem. Kocham
cię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz